?

Log in

Prawda Izraelczyków
Atak terrorystyczny. „Dolfi” 01-06-2001 
14th-Jan-2009 12:34 am
fancy

W związku z ostatnimi wydarzeniami w kraju, oraz ze względu na zagorzałe poparcie arabów przez światowe media, chciała bym opowiedzieć moją hystorię.

 

Był członkiem HAMASu, miał 25 lat, Studenta, czyjś syn, może czyjś kochanek, lub mąż.

Postanowił popełnić atak samobójczy właśnie 01/06/2001 na nabrzeżu w Tel-Awiw, wśród tłumu nastolatków, oczekujących otwarcją dyskoteki.
Uważam za istotne, że tym razem atak terrorystyczny został wymierzony przeciwko rosyjskojęzycznym repatriantom, dlatego wybór padł właśnie na tą dyskotekę.   
Przyjechali
śmy jak zawsze, w piątek. Tu dorabialiśmy rozdawaniem ulotek reklamowych. Dla 16-17 latka fajnie jest mieć trochę pieniędzy za łatwą pracę.
Ponieważ tydzień temu skończyliśmy szkołę, rzeczą naturalną było to uczcić na dyskotece Dolfi.
Ku naszemu nieszczęściu otwarcie się opóźniło o 20 minut, z tego powodu duży tłum nastolatków zgromadził się przy wejściu, w miejscu ataku.
Przypominam sobie, jeden z poszkodowanych - Maksim ma na imię, opowiadal, że podszedł do nich mężczyzna, ubrany w  dużą skórzaną kurtkę (a to byl środek lata, w Izraelu nawet w nocy jest gorąco). Zwrócił się do nich z prośbą o zapalniczkę (fire). Kiedy mu odmówiono, powiedział: „Nie szkodzi. Niedługo tu będzie dużo ognia.” Dotrzymal słowa.
Stojąc plecami ku wejściu, poczułam mocne uderzenie w skroń, potem poczułam że lece. Dla cich, co krzyczeli, ten lot byl krótki, mi się wydawal być długi – trwał sekund 30, miałam czas myślieć, słyszeć, a nawet widzieć jaskrawo-białe światło. Potem
upadłam, ale tego już nie pamiętam.
Pamiętam, że ocknąlam się, leżąc w czymś lepkim i płynnym, i bardzo się zdziwiłam, że wszystcy naokoło też leżą.

Sądziłam, że to butla z gazem eksplodowała, i za chwilę wszystcy powstaną,
Lena, która leżała  niedaleko wejścia (tańczyłyśmy na bosaka na balu maturalnym, była to wesoła i bardzo miła dziewczyna), i Roman, co leżał obok..Wyglądał jak ryba, wyrzucona na brzeg, bo miał otwarte usta. Już nigdy nie powstały. Ale wtedy tego jeszcze nie wiedziałam, w ogóle nie wiedziałam, co się stało.
Pamiętam, podbiegl do mnie Kiryll, zapytał czy ze mną jest wszystko w porządku, odpowiedziałam że tak, ale bardzo chce mi się zapalić, ale on uciekł.

Wtedy zaczęłam strząsać ze siebie kawalki czegoś. Potem się okazało, że to byli kawałki ludzkiej skóry. Potem zauważyłam moją torebkę, leżącą kilka metrów dalej. Wstałam, że bym dojść do mojej torebki – miałam tam komórkę, i chciałam zadzwonić mamie. Ale po kilku krokach poczułam straszny ból w nodze. Wtedy wstałam na czworaki, probując w ten sposób poruszać się, przepełzałam przez ciała mojich przyjaciół i nieznajomych ludzi, dziwiąc się, że jeszcze leżą i nie wstają. Jednak i to mi się nie udało, Eli (chłopak z Jerozolimy, jeżeli się nie mylę. W moment wybuchu stal u wejścia do sąsiednej dyskoteki) owinąć mnie w biale prześcieradło, odniósł do swojego samochodu. Usadził mi przy samochodzie, i powiedział że zaraz wróci. Różne ludzi podchodzili, pytali o coś, nikt mnie  nie dotykal, widocznie się bali, że upadnę, i już nie powstanę, jeżeli mi dotkną.
Eli wrócił dość szybko, akurat wtedy usłyszałam sygnał karetki pogotowia.

Przyprowadził jeszcze jednego poszkowanego- ten miał złamaną noge, krzyczeł.   
W drodze do szpitala  zaczęłam zasypiać. Wszystko już mi było obojętne tylko cholernie chciało mi się spać, lecz Eli mi tego nie pozwalał, rozmawiajać ze mną, pytająć o coś. Mówil, że nie wolno mi zasypiać, bo ta senność jest spowodowana dużą stratą krwi.

Kiedy przyjechaliśmy do szpitala, nadal byłam przytomna, podałam swoje imię, nazwisko, numer telefonu, oraz imiona i nazwiska koleżanok, które były ze mną na dyskotece, prosiłam pielęgniarek że by do nich zadzwonili. Pomagałam pielęgniarkam mnie rozebrać, wlozyć szlafrok, potem odwieziono mi na badania rentgenowskie
Jedyny ból, który odczuwałam, to był ból w prawej nogze. Ale dalo się to wytrzymać, nie krzyczełam, nie płakałam. Potem gdzieś mnie zabrano, pamiętam, że znowu chciało mi się spać, ale sanitarjusz mi nie pozwalał, pytałam, dla czego, ale on uśmiechając do mnie, mówił że nie wolno.  
W drogze do sali operacyjnej widziałam dużo ludzi - obcych, znajomych, mojich jednoklasistów. Wszystcy byli przerażeni, ale mi już wszystko było jedno- bardzo chcialo mi się spać!

Ocknąłam się po trzech dni. Zobaczyłam rodziców, siedzących przy mnie. Nie mogłam pozostawać przytomną na długo z powodu podawanych mi leków.  Potem dozwolili odwiedziny, ale tylko po dwie osoby na raz. Pamiętam, dużo było ludzi. Potem przyszedł nas odwiedzić  Ariel Sharon (ówczesny Premier Izraela), i jeszcze ktoś, nie pamiętam – zasnęłam.

Kiedy się oprzytomniełam, przeniesiono mnie do wydziału neurochirurgicznego.

A oto lista mojich okaleczeń:

1. Zlomana noga.  Kulka metalowa przebiła prawie nawylot dwie kości.

2.Plece, miednica – za dużo ran i blizn, żeby ich policzyć. Lekarze wydobyli dużo gwoźdźi i metalowych kulek z mojego ciała. Moja prawa ręka była cała nadziana metalowymi opiłki Nawet do dziś (mineło już 8 lat!) wychodzą one z mojego ciała, sprawiając mi ból.
3. Najpowazniejsze moje skaleczenie to jest moja głowa. Przeszłam 9 godzinną operację. To wspomniane uderzenie w skroń – gwóźdź trafil w moją głowę.  Niecałe 3 centymetry oddzielają mnie od śmierci. Lekarze mieli wątpliwośći, ale zwyciężyłam.
4. Już w ośriodku rehabilitacyjnym odpadł mi kawalek skalpu z tylnej częśći głowy.
5. Pękł mi bębenek w prawem uchu.
Skutki
:

- 2 centymetrowy gwóźdź pozostał w mojej głowe na zawsze. Usunięcie go było by zbyt niebezpeczne, mogło by kosztować życie.

- Gwóźdź nad macicą, który też nie da się usunąc. Nie wiem, czy kiedykolwiek zajdę w ciąże, czy w ogóle mogę urodzić dziecko? Lekarze nic mi nie mówią.
- Kulkę w wewnętrznej częśći uda usunięto mi o rok pożniej.
 Na wydziale neurochirurgicznym spędziłam 10 dni. W
ośrodku rehabilitacyjnym – 2 miesiące.

Oprócz fizycznych urazów, po kilku latach popadłam w pourazową przewlekłą depresję, z którą walczę do dziś.
W tym ataku terrorystycznym zgineło 19 nastolatków, ochroniarz klubu i 35-letni  mężczyzna.
21 grób za co? Czym zawiniliśmy? Co zrobiliśmy temu arabowi, który wybrał jako swoje ofiary właśnie nas? Nie chcieliśmy żadnej wojny, tylko tańczyć.

UPDATE:
Nie pisalam tego, żeby dobrze wypaść w jakimś głupim sondażu, ani żeby nad nami się litowało.

Po-prostu opowiedziałam moją hystorję. Dla wszystkich tych, co chcą poznać prawdę. Tylko tyle. Nadal piszę w mojim blogu w LJ . Nic szczególnego. Dzękuję wszystkim za wsparcie, zawsze go czuła, nawet kiedy nie jesteśmy razem. Czulam go wtedy, zarówno jak i teraz. Bardzo, bardzo dziękuję.

Do przeciwników Izraela:

Caly czas słuchaliśmy was, od zawsze. Teraz kolej na was. Teraz będziecie słuchali NAS, nawet jeżeli nie chcecie znać prawdy.

http://liun.livejournal.com/361727.html
http://liun.livejournal.com/362034.html
 

This page was loaded Feb 21st 2017, 7:01 pm GMT.